„w stanie wyszeptać te oto słowa
— O panno Katarzyno! Nigdy nie zapomnę, tego, co pani dla mnie zrobiła!
Wszystko pasowało jak najlepiej, jak gdyby było uszyte na jego miarę. Jedynie trzewiki okazały się o połowę za male. Pan Laudereau, mistrz szewski, uszył trzewiki na miarę swego syna, który był o trzy lata starszy od Pitou. Ta przewaga nad młodym Laudereau na krótką chwilę napełniła dumą serce naszego bohatera, było to jednak uczucie przemijające, nad którym wzięła górę świadomość, że albo będzie musiał pójść na tańce bez trzewików, albo w starych buciorach, które przecież w żadnym razie nie pasowały do reszty jego toalety. Na szczęście okazało się, że stary Billot i Pitou mieli stopy jednakowego rozmiaru, co starannie zostało ukryte przed starym wieśniakiem w obawie urażenia go.
W chwili kiedy Pitou wkładał na siebie te wspaniałe szaty, do pokoju wszedł fryzjer. Rudawa czupryna Pitou została przez niego podzielona na trzy części jedna, największa, miała w postaci warkocza opadać na plecy surduta, zaś dwie inne były przeznaczone do zakrywania skroni po obu stronach, pod niezbyt poetyczną nazwą „psich uszów", z czym, niestety, musimy się pogodzić, bo tak właśnie nazywał się ten rodzaj uczesania. W tym miejscu wypada się przyznać do jednego, a mianowicie do tego, że gdy Pitou, uczesany, ufryzowany, w swym błękitnym surducie i spodniach tego samego koloru, w swej różowej kamizeli i koszuli z żabotem, z owym warkoczem z tyłu i „psimi uszami" po obu stronach, spojrzał na swoje odbicie w lustrze — z trudem poznał siebie i odwrócił się, by zobaczyć, czy przypadkiem Adonis we własnej osobie nie zstąpił na ziemię.“(7)


Tapety FLASH |kominy |podnośniki samochodowe