„W Locie pojawił się 1977 roku i długo starał się o przyjęcie na odpowiedni kurs; powtarzano mu, że jest za stary, szkoda w niego inwestować. W końcu jednak „załapał" się i potem chyżo pokonywał już kolejne stopnie zawodowego wtajemniczenia. Nie miał czasu na udzielanie się w komórce partyjnej.
Strach, że może nie zdążyć, że zdrowie znów odmówi posłuszeństwa (już raz tak się zdarzyło — miał roczną przerwę po wypadku lotniczym) — oto co nie pozwalało mu zajmować się czymkolwiek innym poza samolotem. Czy mógł przypuszczać, że wkrótce zapłaci za swą apolityczność cenę zmarnowanych ośmiu lat
Po mojej publikacji o bezpieczeństwie lotów w „Prawie i Życiu", odezwało się kilku pilotów, obecnie pracujących w Locie. Dla większości z nich perypetie takich kapitanów jak Welsch, Płachciński, czy Karpiński to tylko odległa historia. Moi kolejni rozmówcy mają swoje problemy i kłopoty.
Ich zdaniem, wysoka fala lotników wojskowych, która zalała Polskie Linie Lotnicze po ogłoszeniu stanu wojennego była i ciągle jest przyczyną wielu perturbacji w tym przedsiębiorstwie. Nawet cywile, którzy wybronili się przed zwolnieniami, mają jednoznaczną opinię o kadrowych czystkach dyrektoragenerała. 13 grudnia 1981 roku w Locie skończyły się męskie, wieloletnie przyjaźnie. Zapanowała atmosfera nieufności, wręcz strachu.“(15)


gry online |Gry |luksusowe apartamenty