„Postanawiamy znowu zaryzykować. Mówię, kim jesteśmy, i proszę o wskazanie miejsca, gdzie można by bezpiecznie zanocować, za nocleg oczywiście zapłacimy.
Los najwyraźniej nam sprzyja, odpowiedź bowiem pada w płynnej francuszczyźnie
— Tu w Kazbie wiemy, że wy Polacy nadal bijecie się z Niemcami. Niech wam Allach sprzyja. Chodźcie za mną.
Jesteśmy zaskoczeni i zarazem zdumieni znajomością aktualnych realiów wojennych u tego zwykłego mieszkańca prymitywnej, autochtońskiej dzielnicy. Bez wahania ruszamy w ślad za naszym przewodnikiem.
Arabski zajazd, a raczej dom noclegowy. Panującą w nim ciemność rozpraszają nieco migotliwe kaganki zawieszone pod niskim sufitem. Na macie siedzi po turecku stary Arab, przyodziany w biały niegdyś burnus. Wymienia kilka zdań po arabsku z naszym przewodnikiem i prowadzi na piętro do izby, w której całe umeblowanie stanowią słomiane maty, rozłożone szeregiem na podłodze wzdłuż ścian. Brak natomiast okien i drzwi. Nie bardzo nam się to podoba. Właściciel wyczuł zapewne nasz niepokój. — Nic obawiajcie się niczego — rzekł łamaną francuszczyzną — i śpijcie dobrze. Tu jesteście całkowicie bezpieczni. Chcę płacić, ale stary Arab przecząco porusza głową i kładzie wymownie prawą dłoń na sercu.“(2)
Akuna pomaga |Akcesoria motocyklowe sklep |Odzież