Bet365 |twojafirma.wroclaw.pl |Sklep z męskimi zegarkami
dobrze.wydarzeniadlaniego.net

„Niezwłocznie poczęła krążyć po placu Lamartinea z rąk do rąk petycja, podpisana przez dziewięćdziesiąt osób
„Do pana burmistrza Tardieu!
My, niżej podpisani obywatele Arles, jesteśmy przekonani, że Vincent van Gogh, zamieszkały przy placu Lamartinea 2, jest niebezpiecznym szaleńcem, który zagraża ogółowi mieszkańców.
Zwracamy się przeto z prośbą do Pana, Panie Burmistrzu, aby Pan kazał go zamknąć."
Zbliżały się wybory w Arles. Burmistrz Tardieu nie chciał sobie zrażać mieszkańców. Polecił inspektorowi policji uwięzić Vincenta.
Policjanci znaleźli go leżącego na podłodze pod oknem. Zanieśli go do więzienia i zamknęli w celi. Przed drzwiami postawili dozorcę.
Oprzytomniawszy Vincent prosił o pozwolenie widzenia się z doktorem Reyem. Nie pozwolono mu. Prosił o papier i ołówek, aby napisać do Thea. Odrzucono również i tę prośbę.
Po długich staraniach udało się doktorowi Reyowi dotrzeć do więzienia.
— Niech pan stara się opanować wzburzenie, panie Van Gogh — radził — w przeciwnym razie orzekną, że pan jest groźnym wariatem, i wykończą pana. Poza tym silne podniecenie może panu tylko zaszkodzić. Napiszę do pańskiego brata, już my wydobędziemy stąd pana.
— Proszę, niech pan nie pisze, żeby Theo przyjechał. Ma się właśnie żenić. To by wszystko popsuło.“(5)


art5.txtnow.info |luksusowe apartamenty |skup złomu