„Moss stoi w drzwiach.
Moss nie miał wzroku, ale miał słuch i uczucie. Litości godny samobójca, snać od dłuższego czasu łaknął współczucia, a skoro je napotkał, popadł w stan rosprzężenia. Moss nie zwracał na to uwagi, rzekł — Proszę wybaczyć, jeśb przychodzę i przeszkadzam w serdecznym szlochu!
— Szlochu — odpowiada samobójca i zaczyna 262
miąć. — Że też pan zawsze ma bystry wzrok na Hprawy! 0, lecz samobójca nie czuł się snać nader silnym, mógł oczekiwać jeszcze jakiegoś szyderstwa, gdy zostanie sam na sam z towarzyszem, przeto mówi — Gdybym teraz zadzwonił i kazał pełny kieliszek postawić przed panem, to byłbym ciekaw, coby się stało! Pani, panno dEspard, nie śmiem chyba proponować czegoś
— O nie, dziękuję, tysiąckrotnie dziękuję!
Nie, panna dEspard, doprawdy nie jest więcej spragnioną gawędy o cudzych kłopotach, ona posiada swe własne. Dociera znów do swego pokoju, trochę leży na łóżku, trochę czyta książkę, nie czuje w sobie spokoju do niczego, medytuje, wzdycha i czuje się niedobrze. Samobójca też się okazał dla niej niczem, on jest zajęty, żonaty, ba — zakochany, ten szczęśbwiec! Rozmyśla nad tem, czy uczynić nową beznadziejną podróż do Krystjanji, w jakim celu — nie wie, ale na co się tutaj kręcić Pozostała jej jedna pociecha w całem tem opuszczeniu paczka banknotów, którą nosi na piersi. To ją krzepi, sprawia, że nabiera sił do podniesienia się, by zejść nadół, gdy dzwon obiadowy wzywa, i do jedzenia, to wreszcie czyni, że wieczór mija — a potem nadchodzi noc.“(8)


janusz.hostings.pl |forum-mch.info |Głupie zdjęcia