„— Trzeba połapać konie tamtych. Przyda się jeden na wymianę.
— Jeśli potrafi ciągnąć. Taki, jak Katy, na pewno nie będzie.
— Et tam, przyzwyczai się. No, trzeba obejrzeć tych nieszczęśników.
Przykre to były oględziny. Zwłaszcza dla Karola. Nigdy jeszcze nie znalazł się w podobnej sytuacji. Zdziwiła go zimna krew pasażerki i niemile zabrzmiała fachowa ocena Cartyego
— Nic im już nie trzeba, ale... co to Widzicie...
— Prawda! — krzyknęła kobieta. — Obaj dostali w plecy! Więc to nie kule z dyliżansu. Ktoś strzelił z zupełnie innego kierunku.
Zaniemówiła na chwilę ze zdziwienia. Carty ukląkł przy zwłokach, obejrzał je jeszcze raz.
— Zadziwiające — stwierdził krótko.
— Zadziwiające — potwierdziła. — Ale gdzież się podział ten nasz tajemniczy sprzymierzeniec
Cała trójka rozejrzała się bezradnie dokoła. Ani konia, ani człowieka, który w najgorszym dla nich momencie wkroczył do walki.
Pasażerka pokręciła głową
— Nie podoba mi się to. Nie wierzę w opiekuńcze duchy ani w dobroczyńców, którzy nie chcą się ujawnić. Myślę, że tu działa jakaś konkurencyjna banda. Pomogli nam tylko po to, żeby nas z kolei obrabować. Musimy się pospieszyć. Hej, ludzie! — zawołała w stronę karocy. — Wychodzić!“(6)
onet |klimatyzacja kraków |zielona herbata